"Zwykły" tydzień w przedszkolu




Mijający tydzień przyniósł w kalendarzu Dzień Kundelka, a ciała niebieskie postanowiły zatańczyć na niebie tworząc rzadką okazję do obserwacji zaćmienia Słońca. Planując zajęcia na kolejne dni trudno było dokładać jeszcze jeden temat nie tworząc edukacyjnego "mydła i powidła" . Stanęło zatem na dalszym odkrywaniu kosmosu i losów pierwszych kosmonautów.


Tak się składa, że nasze leśne stado to Dzieci, Tutorzy oraz pies, a właściwie suczka o dźwięcznym imieniu Korba. Przyprowadzając ją dziś do leśnej bazy zapowiedziałam Dzieciom, że mam zamiar wystrzelić ją w kosmos. No i zaczęła się opowieść. Zastanawialiśmy się, jakie warunki panują w kosmosie, co jest potrzebne do podróży, jak należy się przygotować, czy każdy może w taki nieziemski rejs wyruszyć oraz czy może to być pies.


I tu pojawiła się Łajka. Próba odnalezienia jej w książce dla dzieci o odkrywaniu kosmosu spełzła na niczym, najwyraźniej autorzy uznali, że to zbyt ciężki kaliber dla dziecięcej psychiki. Biełka i Striełka, obie jak malowane owszem, ale Łajki niet. Czy można zakłamywać, cenzurować historię? Czy powinniśmy "darować" Dzieciom trudne kawałki? Postanowiłam pokazać zdjęcie dzielnego kundelka i opowiedzieć jej historię. Łajka okazała się być zupełnie podobna do naszej Korby, zarówno z paszczy jak i pod względem wielkości. I znów wspólnie zastanawialiśmy się... Czy ktoś Łajkę zapytał, czy ona chce lecieć w nieznane? Czy dla niej to było dobre doświadczenie? Czy wróciła? Czy zwierzę odczuwa strach i ból? Czy uczucia ludzi są ważniejsze niż zwierzęce emocje? Czy nasza ciekawość może prowadzić do szukania odpowiedzi jeśli wiąże się z czyjąś krzywdą? Zrobiła się z tego filozoficzna przygoda pełna dojrzałych przemyśleń i wniosków. Oczywiście nie wystrzeliliśmy Korby w kosmos.


Zaproponowałam Dzieciom stworzenie ilustracji kosmicznych rakiet i promów, bezpiecznych dla zwierzaków. Jaś wykrzyknął: "Lećmy po Łajkę! ". I polecieli statkami wypełnionymi workami karmy i miłością... Działaniu towarzyszyła nie tylko twórcza praca, ale i mnóstwo refleksji. Uwielbiam patrzeć i słuchać, jak dziecięca wyobraźnia i wrażliwość tworzy świat pełen emocji i odkryć wykorzystując jak wydawać by się mogło abstrakcyjne elementy, w tym przypadku papier, weterynaryjną gazetę, figury geometryczne i historię psa, którego z miłością trzeba sprowadzić znów na Ziemię. I wiecie co? Dokonaliśmy tego!


Tekst: Emilia Twardowska